Blog > Komentarze do wpisu
Boczek faszerowany
Składniki
1 płat boczku - dość chudego (ok. półtora kg)
mięso mielone (ok 25 dag)
czosnek
sól, pieprz
jajko
gałka muszkatołowa
przyprawa do mięs (knorr)
papryka słodka
liść laurowy
cebula
Boczek surowy - jeśli jest zbyt gruby to pościnać aby był cieńszy - łatwiej się wtedy zawija. Oczywiście jeśli ma skórę to ją ściąć.
Dzień wcześniej po takim przygotowaniu boczku - gotowym do zwinięcia - przyprawić go - czyli dobrze naczosnkować, posolić popieprzyć i przyprawić przyprawą knora, dać parę listków laurowych z dwóch stron.

W taki przyprawiony sposób schować boczek do woreczka i do lodówki (można na cały dzień lub na pół dnia) aby przyprawy przez niego przeszły.

Następnie przygotować mięso mielone, można zrobić go z wykrawków boczku, zazwyczaj to co odetnę z boczku co jest za grube to jest do zmielenia, ewentualnie mieć oddzielnie mięso mielone.
Do mielonego mięsa dodać zmieloną cebulę (małą, lub pół większej), czosnek 1 ząbek zmielić też lub dać sypki, jajko (lub samo białko) zależnie od tego ile tego mielonego mamy.
Przyprawić to mięso solą, pieprzem i gałką muszkatołową do smaku.
Tak przygotowane mięso - nadaje się do nadzienia boczku.

Jak już boczek dojdzie przyprawami - ściągnąć z niego liście laurowe i na samym początku zawijania ułożyć rulon mielonego  mięsa i delikatnie zawinąć - żeby mięso nie wyciekło z boków. Następnie zwinąć białym kordonkiem lub nicią, przyprawić dodatkowo papryką słodką i na wierzch poukładać liście laurowe - i tak przygotowane dajemy na trochę tłuszczu na patelnię.
Boczek opiekamy z każdej strony aby się zrumienił, a później zalewamy wodą przykrywamy pokrywą i dusimy. Ok półtorej godziny do dwóch godzin. W razie potrzeby dolewamy wodą.
Pod koniec pieczenia już nie dolewamy wody tylko opiekamy pozostałym tłuszczem.
Spożywa się gdy jest całkiem zimny, najlepiej z lodówki.

Nie kroimy ledwo co ostygniętego - bo może się rozlecieć, dopiero  jak ostygnie dajemy do lodówki i dopiero po paru godzinach jest idealny do krojenia, wtedy można ściągnąć nici i nic się nie rozleci.
poniedziałek, 12 kwietnia 2010, bolaczka